Przytulny, wielobarwny świat snu, muzyki i przyjaźni zagościł na tegorocznej Malcie

Festiwal Sztuka Szuka Malucha już po raz czwarty przemienił Poznań w stolicę teatru dla najnajmłodszych. Tym razem przy pomocy światła i dźwięku -  elementarnych i bardzo plastycznych aspektów życia codziennego - wprowadzał widzów w magiczny świat teatru. Poznawanie rzeczywistości i sztuki poprzez wzajemne przenikanie się obu tych światów na scenie, specjalnie przygotowanej dla malutkiego widza, to unikatowe spotkanie stymulujące rozwój i wyobraźnię, a także rozbudzające naturalną ciekawość dziecka.
Tegoroczna odsłona projektu zamknięta została w zgrabną klamrę bazującą na jednej z najbliższych sfer życia każdego, nie tylko najmniejszego widza –  na śnie. Zarówno pierwszy spektakl Śpij Teatru Baj (najstarszego teatru dla dzieci w Polsce), jak i ostatnia Lulajka poznańskiego Teatru Atofri, tworzą historie bazujące na nocy, śnie, zasypianiu oraz... psotach niechętnych do popołudniowej drzemki dzieci.
Śpij wprowadza widzów w odrealnioną przestrzeń sceniczną: biały namiot swoją konstrukcją przypominający igloo. Przytulne, jasne wnętrze, wypełnione graną na żywo muzyką, jest tak na prawdę jednym wielkim łóżkiem, na którym do snu przygotowuje się dwójka przekornych bohaterów. Powszechnie wiadomo, że wszystko jest w takich momentach ważniejsze od snu: za krótka kołdra, niewygodna poduszka, rozpraszający nas przyjaciel, nagle pojawiające się nie wiadomo skąd niesforne piórko... W kołdrę można zawinąć się jak w kolorowy kokon zachęcając towarzysza do poszukiwań. Ale na tym nie koniec! Łóżeczko jest przecież istną kopalnią ukrytych skarbów: kółeczek, kolorowych woreczków, włochatych potworzastych stworów, które zachęcają do zabawy nawet największych śpiochów - tych dużych, jak i tych najmniejszych. Dzieci nie mogą usiedzieć na poduchach ani sekundy dłużej, więc same zaczynają odkrywać nieznane zakamarki, poszukiwać, stawać się częścią teatralnych figli.
Trochę inaczej do tematu snu podszedł Teatr Atofri, który przy pomocy dawnych, pięknych ale niestety już w większości zapomnianych, ludowych kołysanek pozwala nam... zasnąć, by pokazać baśniowy świat, który czeka każdego, kto podąża za Piaskowym Dziadkiem. Uśnij mi uśnij, mój ty aniołeczku, leżysz mi na sercu jak na zagłóweczku – przy tych słowach przekraczamy granice snu i jawy, na których balansują bohaterki spektaklu. W podróży towarzyszy nam dźwięk harmoszki oraz melancholijny, kojący śpiew aktorek. Lulajka, zamykająca tegoroczną odsłonę festiwalu, to zbudowana na zasadzie epizodów historia o marzeniach sennych. Bohaterki przy pomocy pięciokątnych rekwizytów tworzą postaci, które w głowach dzieci przybierają najróżniejsze kształty: pawi, kur, latających ptaków, pociągów. Centralnym punktem dekoracji jest urzekająca „zbieranina” zawieszonych u szczytu sufitu gwiazd, które swoim blaskiem oświetlają zaczarowane buzie maluszków.
Mimo że festiwal od snu się zaczynał i na nim kończył, na wyspanych widzów czekają kolejne wrażenia. Dla najnajowych starszaków (3-6 lat) Centrum Sztuki Dziecka przygotowało specjalne widowisko – performance muzyczny Kulu-lu-lu. Niepowtarzalne, mulitmedialne wydarzenie bazujące na doskonałej bryle - kuli oraz na muzyce, którą można wydobyć z najróżniejszych kulistych przedmiotów: piłek, baloników. Całość otulona kolorowym światłem. Podstawą do stworzenia widowiska były zabawy dziecięce, fascynacja światłem i dźwiękiem. Ogromne piłki animowane przez artystki w oczach dzieci ożywają naprawdę, a ponieważ nie potrafią mówić porozumiewają się za pomocą brzmień i światła – kanałów komunikacyjnych dostępnych i doskonale zrozumiałych dla każdego. Ale to jeszcze nie wszystko! Za pomocą piłek i baloników stworzyć można przecież profesjonalną orkiestrę i odegrać, pod czujnym okiem najpawdziwszej dyrygentki, jedyny i niepowtarzalny koncert.
Skoro na piłkach można grać, to dlaczego by z nimi nie... zatańczyć? Julka ze spektaklu Julka i kulka warszawskiego Teatru Małego Widza właśnie to postanawia zrobić. Niesforna, wiosenna dziewczynka (patrząc na nią momentami zdaje nam się zapominać, że jest to dorosła tancerka) zaprzyjaźnia się z różową piłką, którą stara się jak najlepiej poznać. Razem z nią się bawi, śmieje, a nawet na nią obraża. Wspólnie odkrywają świat. Całość okraszono, podobnie jak w większości festiwalowych spektakli,  muzyką na żywo. Tym razem dzieci mogą zaznajomić się i zaprzyjaźnić z wiolonczelą, która poniekąd staje się równoprawną bohaterką spektaklu. Ale jedna kulka to jednak strasznie mało, szczególnie, gdy na widowni całe mnóstwo spragnionych zabawy najnajów. Dlatego też pod koniec tanecznego widowiska, na scenie pojawia się cała masa „kolegów i koleżanek” naszej, dobrze już znanej, kulki. W różnych kolorach i wielkościach piłki długo nie muszą prosić o zainteresowanie małych widzów. Zabawa nie ma końca!
Julka zaprzyjaźniła się ze swoja kulką i razem z nią ruszyła poznawać cuda świata, który ją otacza. Skoro można obdarzyć sympatią piłkę, dlaczego by nie spróbować kolejnej niezwykłej przyjaźni, tym razem z... lampą sceniczną! Spot to zarówno imię bohatera jak i tytuł najnowszego spektaklu włoskiego teatru La Baracca – teatru pioniera, w którym narodził się nurt dla najnajmłodszych widzów. Spot i Andrea – maszyna i człowiek, wzajemnie uczą się i pokazują sobie świat, każdy w taki sposób, jaki jest mu najbliższy. Człowiek przy pomocy słowa, maszyna wykorzystując snop światła, wzory i kolory: Nie potrafię mówić, ale otwieram i zamykam oczy. Nie mam stóp, rąk ani nóg, ale mogę towarzyszyć Ci w drodze… Jestem Spot i opowiem Ci historię. Opowiada ją jednak zupełnie inaczej niż do tej pory ktokolwiek opowiadał – pokazując wszystko, co myśli, czuje. Spot maluje obrazy światłem - maluje na ścianach, na aktorze, na zauroczonych dzieciach i roześmianych dorosłych.
Wspólna zabawa bohaterów wydaje się nie mieć końca, a i też nikt nie chce jej przerywać i burzyć nieuchwytnej magii, która dzięki niej powstała...
Spotkanie z bolońskim teatrem było niezwykłe jeszcze z jednego powodu. Kiedy w 2006 roku na zaproszenie Centrum Sztuki Dziecka pierwsze spektakle dla maluchów przyjechały do Polski właśnie z Włoch, nasz rodzimy teatr inicjacyjny był w dosłownych powijakach, dziś po 6 latach wreszcie mamy czym się na tym gruncie pochwalić. Festiwal Sztuka Szuka Malucha oraz tłumy przewijających się przez niego roześmianych i zadziwionych buź „naszych” maluszków są na to doskonałym, niepodważalnym dowodem.
Było dużo o spektaklach, aktorach i aktorkach, o scenografii, o wszystkim co ważne, ale nie najważniejsze. Widzowie! To oni decydują o sukcesie, bądź porażce każdego festiwalu. Najtrudniej jest, gdy mamy do czynienia z typem najbardziej wymagającego widza, czyli właśnie dziecka - zawsze szczerego w swoich komentarzach, bezkompromisowego, ekspresyjnego i twórczego w działaniu. Widza, który wymaga wiele, ale równie dużo daje od siebie, a odpowiednio „potraktowany” przez artystów – mądrze, z pasją i oddaniem, najwdzięczniej na świecie będzie potrafił powiedzieć Pani jest teraz ptakiem, jaki ładny ptak (z zasłyszanych komentarzy). Będzie potrafił się też… rozpłakać, ale tylko z tego powodu, że spektakl i zabawa się kończy i trzeba wracać. Tegoroczni widzowie, w odpowiedzi na świetlno–dźwiękowo–nocne spektakle, „oddali” nam wszystko, co miały najlepszego: swój śmiech, skupienie, zadziwienie, odwagę, ciekawość, okrzyki zaskoczenia, uradowania. Zauroczone, wlepione w scenę oczy oraz ruchliwe, ciekawskie łapki bez najmniejszego strachu, ufnie wyciągane w stronę artystów– lepszego podziękowania nikt nawet nie śmiałby oczekiwać.

PS. Najnowsza edycja Sztuka Szuka Malucha przepełniona była nie tylko najnajowymi spektaklami, miała również swój blok dla rodziców – warsztaty psychoedukacyjne – zorganizowane przy współpracy z ZERO-PIĘĆ. Fundacja na rzecz zdrowia psychicznego małych dzieci. W kameralnych, prowadzonych przez psychologów grupach rodzice, opiekunowie, poszerzali wiedzę na temat emocji i rozwoju swoich dzieci.

Izabella Beata Nowacka

 

O projekcie pisze także Agata Drwięga, Nowa Siła Krytyczna   zobacz więcej

 

 

 

Sztuka Szuka Malucha 2012