Sztuka Szuka Malucha - relacja z trzeciej edycji 2011
wt., 29/11/2011 do wt., 13/12/2011Scena Prezentacji odbywa się co roku w ramach programu mającego na celu upowszechnianie współczesnej dramaturgii i muzyki przy wsparciu finansowym Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tej jesieni w założenia cyklu wpisała się kolejna edycja projektu Sztuka Szuka Malucha, którego kuratorami są Zbigniew Rudziński i Barbara Małecka. Od 29 listopada do 13 grudnia 2011 r. zaprezentowaliśmy trzy zagraniczne produkcje skierowane do najnajmłodszych: „LaBOBOtorium" słowackiego Teatru Lalek „Na Rozdrożu" z Bańskiej Bystrzycy, „Glinę" niemieckiego Teatru Helios z Hamm oraz „Szepty z brzuszka" austriackiego teatru Toihaus z Salzburga.
„LaBOBOtorium"
Przedstawienie inaugurujące tegoroczną Scenę Prezentacji jest pierwszym tego typu przedsięwzięciem Bábkowégo Divadla na Rázcestí. Reżyserka Monika Kováčová, chcąc nawiązać kontakt z najnajmłodszymi, sięgnęła po środki znane w teatrze lalkowym od zawsze. Aktorka (Ivana Kováčová) animując przedmioty (zwiewną chustę, gumową piłkę „jeżyka", piórko, balon wypełniony helem) zaprasza dzieci do wspólnej zabawy. Oczywiście sposób zaangażowania jest związany z wiekiem uczestników. Kilkumiesięczne maluszki są zainteresowane wszystkim, co dzieje się wokół - część z nich pierwszy raz znalazła się w grupie rówieśników, których obserwuje z najwyższą uwagą. Troszkę starsi widzowie z zaciekawieniem śledzą ruch kolorowych rekwizytów, z ożywieniem reagują na dźwięki wydawane przez dzwoneczki, cymbałki i gitarę (muzykę stworzył i wykonuje Tomáš Pohorelec). Dwu-, trzylatki chętnie włączają się do mini etiud inicjowanych przez aktorkę: podają jej rękę, by nie „odleciała" ciągnięta przez balon; pomagają znaleźć stworzoną z gumowej piłki gąsienicę, która „weszła" animatorce na głowę.
Spektakl zbudowano z krótkich scenek nie tworzących linii fabularnej, ale przebiegających wedle ustalonego schematu: aktorka wyciąga kolejne zabawki z materiałowego kielicha kwiatu znajdującego się w centrum jej przestrzeni gry i, poruszając przedmiotami, pobudza wyobraźnię maluchów. Następnie podchodzi do każdego, pozwala przyjrzeć się z bliska rekwizytowi i dotknąć go, a kiedy ciekawość widzów zostaje zaspokojona, kobieta sięga po następny obiekt. Dzięki przewidywalności zachowań animatorki, dzieci szybko nabierają do niej zaufania, czują się bezpiecznie i bez reszty oddają się zabawie. Największą frajdę sprawia ostatnia część półgodzinnego spektaklu: aktorka wyciąga buteleczki baniek mydlanych, rozdaje je dorosłym uczestnikom i po chwili cała przestrzeń wypełnia się tęczowymi bąbelkami. Teraz też jest czas, by dokładnie przyjrzeć się kwiatowi czy pohałasować użytymi w spektaklu instrumentami. Przedstawienie dobiega końca z chwilą, w której widzowie zaspokoją ciekawość.
„Glina"
Spektakle Teatru Helios kierowane do dzieci od drugiego do piątego roku życia charakteryzuje ich monotematyczność. Reżyserka Barbara Kölling w celu nawiązania kontaktu z widzami zawsze używa jednego materiału: w „Holtzklopfen" głównym „bohaterem" uczyniła drewno, a w „Ha zwei oohh" - wodę. Umożliwia to maluchom spojrzenie z nowej perspektywy na zjawisko dobrze znane im z codzienności. Tematem produkcji zaproszonej w ramach tegorocznej Sceny Prezentacji jest glina.
Szaro-bure kule masy plastycznej nie wyglądają interesująco do momentu, gdy aktorka (Katja Wiefel) bierze jedną z nich w dłonie. Trzymana przez kobietę szara „piłka" spada na drewnianą paletę z charakterystycznym plaskiem i, zamiast odbić się od podłoża, przywiera do niego. Prostopadłościenne kawałki pozwalają ciąć się specjalną nitką na sześciany, którymi aktorka bawi się jak klockami (co wywołuje spontaniczne oklaski widzów). W masie można zanurzyć palec, nawet całą dłoń, wziąć część i dowolnie uformować. Bezkształtna gruda gliny w rękach animatorki zamienia się w postaci kobiecą i męską, może przypominać słonia lub żyrafę. W miarę kształtowania figur, dzieci prześcigają się w nazywaniu kolejnych form. Wśród powstających wytworów przeważają motywy ludzkie - początkowo niezgrabne, z czasem bardziej wyrafinowane. W ostatniej scenie aktorka bawi się wcześniej przygotowanymi głowami naturalnej wielkości, o karykaturalnie dużych nosach. Umieszczone na drewnianych palikach ożywają dzięki jej dłoniom i odgłosom wydawanym przez tworzącego dźwięk Manuela Loosa. Mimika twarzy wyrażona przez kształtowanie ust glinianej głowy przedstawia zdziwienie, naburmuszenie, strach, a emocje są ilustrowane za pomocą dobiegających z głośników odgłosów: bicia serca, oddechu, pomruków i chrząknięć. „Glina" jest epicką opowieścią o życiu. Od momentu, w którym człowiek istnieje jako bezkształtny twór do chwili, gdy poznaje i odbiera bodźce napływające z otoczenia. Maluchy obserwujące działania aktorki w ostatniej części przedstawienia mogą przekonać się o właściwościach używanego materiału: wziąć w dłonie chłodną, lekko wilgotną glinę i ulepić kawałek świata, którego są częścią.
„Szepty z brzuszka"
Teatr Toihaus z Salzburga gościł już w u nas w 2008 roku ze spektaklem „Tu i tam. Moja mała podróż przez dzień" i zachwycił nie tylko najnajmłodszych widzów (więcej tutaj: http://www.csdpoznan.pl/cms.php?i=357 ).
„Szepty z brzuszka" Kathariny Schrott to spektakl taneczny kierowany do maluchów od osiemnastego miesiąca życia (choć na widowni pojawili się także niespełna roczni widzowie). Dzieci, zanim zaczną mówić, porozumiewają się z otoczeniem za pomocą charakterystycznych dźwięków i ruchu, toteż bez trudu rozumieją pozawerbalne komunikaty wysyłane przez ciała tancerek (Katharina Schrott, Pascale Staudenbauer). Przedstawienie jest zbudowane z luźno ze sobą powiązanych etiud ruchowych wyobrażających zachowanie dziecka w łonie matki oraz ukazujących emocje towarzyszące ciężarnej kobiecie.
Przestrzeń działań okala sznur z ciemnozielonego materiału. Na początku tancerki i akompaniujący im wiolonczelista Herbert Pascher znajdują się poza tą symboliczną granicą, a przekroczenie jej stanowi dla całej trójki niemałe wyzwanie. Kiedy znajdują się już w „brzuszku", baraszkują w nim beztrosko bawiąc się przy tym czerwonym, zwiewnym szalem. Sceny animacji tkaniny wyraźnie widocznej na ciemnym tle, budzą w widzach szczególne zainteresowanie i wywołują okrzyki radości. Najbardziej wzruszający jest moment, kiedy jedna z kobiet układa materiał w kształt serca, wewnątrz którego się kładzie, druga do niej dołącza i obie na chwilę „zasypiają". Tancerki nieustannie wchodzące w interakcje oraz układające się na ziemi w pozycji embrionalnej dają do zrozumienia, że tam, gdzie się znajdują, jest im dobrze i czują się bezpiecznie. Niemniej świat zewnętrzny, na którym za chwilę mają się pojawić, przyjmuje je gościnnie. Kiedy przestrzeń „brzuszka" kurczy się, a następnie znika, tancerki z zaciekawieniem obserwują otoczenie i z uśmiechem witają się z publicznością. Na koniec wirują radośnie, obsypując się nawzajem płatkami kwiatów.
„Szepty z brzuszka" bez użycia słów opowiadają dzieciom o tym, jak mogło wyglądać ich istnienie przed narodzinami. Upewniają, że maluszek jest oczekiwany z niecierpliwością i kochany zanim pojawi się na świecie. Występy Teatru Toihaus finansowo wsparło Austriackie Centrum Kultury.
Wszystkie przedstawienia zaprezentowane w ramach jesiennej edycji projektu Sztuka Szuka Malucha charakteryzuje wysoki poziom artystyczny i specyficzna wrażliwość dostosowana do predyspozycji tak wyjątkowych widzów jakimi są najnajmniejsze dzieci. Każdy ze spektakli reprezentuje inną estetykę i wykorzystuje różne środki do komunikowania się z publicznością, ale przedstawienia mają wiele punktów stycznych. Należą do nich m.in.: epizodyczna budowa, muzyka tworzona na żywo, możliwość zabawy używanymi rekwizytami, czas spektaklu dostosowany do możliwości percepcyjnych odbiorców. Wszystkie przedstawienia sensorycznie oddziałują na widzów, wzbogacając ich o doświadczenia, których poza teatrem nie jest w stanie dostarczyć żadne inne medium. Spotkania w grupie rówieśników, możliwość uczestniczenia w fascynujących widowiskach przy jednoczesnym poczuciu bezpieczeństwa, jakie daje bliskość przychodzących z pociechami rodziców, zawsze są fantastycznym przeżyciem dla maluszków. Potwierdzają to zachwycone dzieci oraz dorośli przyprowadzający swoje pociechy na kolejne prezentacje.
Agata Drwięga
